Kościół Zielonoświątkowy Zbór FILADELFIA, ul. Lotnicza 19, 43-300 Bielsko-Biała

Zrzut ekranu 2016-06-21 o 11.27.05

Alkoholizm: Grzech czy choroba?

Będąc chrześcijaninem gorącym dla Jezusa, niestety nie umiałem wytrwać w trzeźwości. Powody były różne, ale jedno wiem na pewno, nie chciałem pić. Przez pierwsze 8 lat chrześcijańskiego życia najdłuższy okres abstynencji, jaki miałem, to pół roku. Było to pół roku szczęścia, ale i psychiczno–emocjonalnego bólu…

…Byłem w tym sam i często słyszałem: „musisz więcej się modlić”, „więcej czytać Pismo Święte”, „częściej chodzić do Kościoła” itp. Niestety na długo to nie pomagało. Wyganiano ze mnie demony, odsuwano na bok, aż w końcu zrezygnowano. Wołałem: Panie dlaczego nie mogę być normalny? Dlaczego dalej piję? Najbardziej dobijały mnie niektóre chrześcijańskie świadectwa typu: „Przed nawróceniem byłem taki, a taki, a jak się nawróciłem, to przestałem być taki, i żyłem długo i szczęśliwie, oraz szczęśliwa jest moja rodzina, mam pracę, Bóg spłacił za mnie długi, anulowano mi zaległe alimenty”, po prostu życie mlekiem i miodem płynące. Do Poradni Odwykowej też nie wypadało pójść, przecież to świeckie, a jak wiemy: psychologia i terapia uzależnień są od diabła! Wielokrotnie wracałem po Wieczerzy Pańskiej do domu pijany, nie rozumiałem dlaczego? Odpowiedź przyszła w 1998 roku. Otrzymałem fragment od Boga:

Bym się więc z nadzwyczajności objawień zbytnio nie wynosił, wbity został cierń w ciało moje, jakby posłaniec szatana, by mnie policzkował, abym się zbytnio nie wynosił. W tej sprawie trzy razy prosiłem Pana, by on odstąpił ode mnie. Lecz powiedział do mnie: Dosyć masz, gdy masz łaskę moją, albowiem pełnia mej mocy okazuje się w słabości. Najchętniej więc chlubić się będę słabościami, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusowa. Dlatego mam upodobanie w słabościach, zniewagach, w potrzebach, w prześladowaniach, w uciskach dla Chrystusa; albowiem kiedy jestem słaby wtedy jestem mocny (2 Kor 12:7-10).

Zrozumiałem wtedy, że mam jakąś słabość alkoholową i robiłem kardynalny błąd, mianowicie: „Panie Jezu, przebacz mi mój grzech, uwolnij mnie od tego, ja to składam na Ciebie i dziękuję, że jestem wolny”. Ale Jezus jakoś tej mojej słabości nie brał, ale ją zostawił. Apostoł Paweł miał jakąś dolegliwość, której Bóg po trzykrotnej modlitwie mu nie odebrał, ale pozostawił i powiedział, że moc Chrystusowa objawi się w jego słabości. Paweł pogodził się z tym i mówi dalej, że ma upodobanie w słabościach: Albowiem kiedy jestem słaby wtedy jestem mocny. On nie mówił o upadaniu w grzech, ale kiedy słabość (skłonność) dawała znać o sobie, wtedy Bóg wkraczał i podnosił go przed upadkiem. Gdzieś między grzechem a chorobą jest w ludzkiej psychice przedział, który Biblia nazywa niemocą. I właśnie ja taką niemoc – słabość w sobie odkryłem. Poszedłem do Poradni Odwykowej w Puławach i powiedziałem, że mam słabość alkoholową i wtedy padło pytanie: „Skąd pan wie, że ma pan chorobę alkoholową?”. Odpowiedziałem, że nie wiem nic o chorobie alkoholowej, ale wyczytałem w Biblii, że mam słabość alkoholową. Podjąłem terapię odwykową. W sumie w ciągu 7 miesięcy miałem 4 podejścia do terapii (3 ambulatoryjne i 1 stacjonarne). Na mityngu AA przeczytano mi pierwszy krok, który mówi: „Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, że przestaliśmy kierować naszym życiem”. Słowo bezsilność, słabość, niemoc, dokładnie to, o czym mówił Paweł. To był punkt zwrotny. Zrozumiałem wtedy, że jedynie uznanie własnej bezsilności wobec alkoholu może dać mi wolność, tzn., że zawsze kiedy choć spróbuję łyk alkoholu, to on mnie zawsze przemoże i znowu będę miał ciąg alkoholowy. Jedynie pełna abstynencja (bez szklanki piwa nawet po wieloletniej przerwie) i żywa wiara w Jezusa Chrystusa może dać prawdziwą wolność od nałogu.

No dobrze, ale co z tą chorobą, gdzie jest choroba, a gdzie grzech? Czy pijak i alkoholik to nie jedno i to samo?

Pijak potrafi przestać pić, kiedy chce, nie musi na drugi dzień leczyć kaca, jego rodzina i najbliższe otoczenie z tego powodu nie cierpi.

Alkoholik pije, bo musi.

Dla niektórych picie alkoholu z pewnością jest grzechem

W książce Jima Burnsa „Być czy brać” czytamy: „Jeśli chodzi o ogół ludzi, żaden konkretny tekst Pisma nie zabrania spożywania wina w drobnych ilościach. Niektóre teksty Biblii zabraniają jednak spożywania go, jeżeli powoduje to problem duchowy u innej osoby. Np., jeżeli jeden ze współmałżonków przeżywa niepokój w związku z tym, że drugi pije alkohol, obowiązkiem pijącego jest przestać, by uchronić współmałżonka przed potknięciem się”.

Alkoholizm – czyli uzależnienie od alkoholu jest problemem odrębnym od grzechu

Stan ten kształtuje się w wyniku wielu lat picia lub upijania się, więc grzech pojawia się na długo przed wystąpieniem alkoholizmu. Gdy ktoś popadnie w alkoholizm, należy raczej okazać mu współczucie, niż potępiać go. Potrzebne jest mu raczej wskazanie kierunku niż osądzanie. Alkoholik – osoba uzależniona, chora, nie myśląca racjonalnie – odpowie raczej na miłość osoby starającej się pomóc niż gniew kogoś, kto go nie rozumie.

Czym więc jest alkoholizm?

Alkoholizm, czyli uzależnienie od alkoholu jest niczym innym jak utratą kontroli nad piciem. Kto raz się uzależnił, ten nigdy nie powróci do picia towarzyskiego – kontrolowanego! Nieważne, czy jest odrodzonym chrześcijaninem, biskupem, prezydentem, pastorem czy policjantem. NIE MA POWROTU DO PICIA KONTROLOWANEGO!

Tak jak z kiszonego ogórka nie można zrobić normalnego, tak z alkoholika nie można zrobić osoby pijącej w sposób bezpieczny i społecznie akceptowany.

Alkoholizm często się dziedziczy

Większość osób uzależnionych od alkoholu wywodzi się z rodzin z problemem alkoholowym. Na 100 pijących osób 20 się uzależnia. Tylko 3–5 proc. osób uzależnionych leżało w przysłowiowym rowie i pochodzi z marginesu społecznego. Alkoholizm jest chorobą podobną do związania demonicznego, ale nim nie jest (chociaż dla niektórych potrzebny jest egzorcyzm). Jest naukowo udowodniony (czyli medycznie) i nie podlega dyskusji, i ma swój nr statystyczny F–10.

Zastanów się!

Jeżeli w twoim postępowaniu lub postępowaniu bliskiej ci osoby rozpoznasz jeden lub więcej z poniższych sygnałów ostrzegawczych, może to oznaczać, że ty lub ta osoba ma problemy z alkoholem:

 

•regularne picie nawet niewielkiej ilości alkoholu,

•upijanie się i kace,

•kłamanie na temat picia lub ilości wypijanego alkoholu,

•picie w samotności lub chowanie alkoholu „na zapas”,

•ryzykowne zachowania po wypiciu alkoholu,

•używanie alkoholu jako ucieczki od kłopotów,

•„urywanie się filmu” , zapominanie tego, co się działo

•wysoka tolerancja na alkohol tzw. „mocna głowa”,

•drobne wykroczenia, awantury, konflikty z otoczeniem,

•zmuszanie innych do picia alkoholu i dotrzymywania towarzystwa.

Jeżeli u siebie lub bliskich ci osób obserwujesz zamieszczone powyżej sygnały ostrzegawcze, uważaj i nie lekceważ ich i przestań pić. Jeszcze nie jest za późno! Lekceważenie istniejącej sytuacji może doprowadzić do uzależnienia od alkoholu, czyli choroby alkoholowej. Rozwija się ona bowiem bez wiedzy chorego.

Objawy choroby alkoholowej

1. Głód alkoholowy.
Wewnętrzny przymus picia alkoholu. Pojawia się doznanie podobne do głodu i wewnętrznego przymusu wypicia alkoholu. Ponadto człowiek odczuwa panikę i obawę, że nie wytrzyma długo bez alkoholu.

2. Utrata kontroli nad piciem.
Po rozpoczęciu picia pojawia się niemożność decydowania o ilości wypijanego alkoholu i o momencie przerwania picia.

3. Objawy abstynencyjne.
Przerwa w piciu wywołuje m.in. niepokój, dreszcze, drażliwość, drżenie mięśni, poty, nudności, zaburzenia świadomości i majaczenia.

4. Zmiana tolerancji na alkohol.
Zwiększenie tolerancji – wypicie tej samej ilości wywołuje słabsze efekty. Obniżenie tolerancji przy mniejszej dawce alkoholu pojawiają się podobne efekty nietrzeźwości.

5. Koncentracja życia wokół picia.
Cała uwaga osoby uzależnionej skupia się wokół poszukiwania okazji do wypicia i zapewnienia sobie dostępu do alkoholu.

6. Zaburzenia pamięci i świadomości.
Po wypiciu pojawiają się „luki pamięciowe”, uzależniony nie pamięta fragmentów wydarzeń.

7. Nawroty picia.
Człowiek dostrzega, że nie ma kontroli nad swoim piciem i próbuje bez powodzenia udowodnić, że potrafi nad wszystkim zapanować. Pojawiają się nawroty picia po próbach utrzymania okresowej abstynencji.

Jeżeli ktoś rozpozna trzy z powyższych objawów, to znaczy, że osoba taka jest uzależniona od alkoholu i powinna poszukać pomocy u specjalistów.

Pamiętaj, że uzależnienie zagraża całej rodzinie!

Najbliższa rodzina osoby uzależnionej najczęściej stara się robić różne rzeczy, aby powstrzymać picie alkoholika. W ten sposób cała rodzina koncentruje się na osobie uzależnionej i jej piciu. Tak rozwija się współuzależnienie. Charakteryzuje się ono:

• poczuciem konieczności kontrolowania i odciągania alkoholika

• ochranianiem przed konsekwencjami picia i poświęcaniem się

• naiwną wiarą w przyrzeczenie poprawy

• próbami przejmowania wszystkich obowiązków w domu

W takim wypadku:

• nie ukrywaj, że masz problem,

• nazywaj rzeczy po imieniu,

• niech alkoholik sam odpowiada za swoje czyny,

• zajmij się sobą,

• dowiedz się o dobry program leczniczy i zacznij namawiać alkoholika do leczenia.

Terapia uzależnień oferuje dobry program leczniczy i warto skierować alkoholika do któregoś z Ośrodków Leczenia Uzależnień, a po skończeniu terapii warto zadbać, aby miał wsparcie w chrześcijańskiej grupie samopomocy. Takimi formami wsparcia zajmuje się Błękitny Krzyż. Błękitny Krzyż łączy profesjonalną terapię z wiarą w Boga. (1)

 

Jeśli jesteś w nałogu i szukasz pomocy, skontaktuj się z nami tel. 792 701 265 lub 508 055 299.  

 

 

(1). Artykuł ukazał się w Miesięczniku Baptystycznym Słowo Prawdy: http://www.baptysci.pl/slowo-prawdy/835-alkoholizm-grzech-czy-choroba